Po przeżyciach z dnia poprzedniego, byliśmy zmęczeni, mimo że od koncertów z
Polski, Czech i Niemiec minął miesiąc kumulacja zmęczenia chyba sięgnęła zenitu.
Postanowiliśmy udać się pod hale nieco później niż poprzedniego dnia. Opłacało
się. Mimo że byliśmy Ok 17.00, a nie o 14.00 to w hali jeszcze bliżej, bo w pierwszym
rzędzie, ale za to bliżej prawej strony sceny, trochę głośniki nam zasłaniały i
kamery. Trochę inny układ kamer, niż w poprzednim dniu. Jedna kamera na wózku,
który jeździł wzdłuż sceny i dwie kamery "ręczne" po prawej i po lewej stronie
których nie było poprzedniego dnia. I znów muzyczka psycho, "gadżet" który
przybijał piątki z pierwszym rzędem, niestety do nas nie dotarł, bo kabel od
mikrofonu gdzieś się zaplątał i wypadł mu z ręki robiąc straszny pisk. Ogólnie
nieco mniej ludzi niż poprzedniego dnia, ale atmosfera równie gorącas, znów nie
było nic do picia, ale doświadczeni bezmyślnością organizatorów mieliśmy swoją
wodę. Kiedy się dało i jak długo mogliśmy trzymaliśmy w górze drugą flagę z
napisem "NEXT TIME WITH ALAN!", którą też pod koniec puściliśmy w obieg, ale bez
skutku. Po Personal Jesus [84] znów skandowaliśmy
I Feel Loved [50]... bez
rezultatu. Martin podchodząc do mikrofonu, zapomniał włożyć sobie
odsłuchy do ucha, i zaczął grać Home [83], przerwał, włożył ją i powiedział
przepraszam po francusku, co jest mylnie tłumaczone jako przeprosiny
za nie zagranie I Feel Loved
[50].
Co nas zaskoczyło? była rodzina chłopaków na tym koncercie! kilka osób, tuż
przed samym występem pod ochroną weszły "laski " i jakiś dzieciak, ale chyba to
nie był Jack? wniosły drinki i spokojnie zasiadły tuż nad samą flagą
francuzów "MODE NATION". Właśnie w tym kierunku Dave posyłał całusy
szczególnie przy Freelove
[83].
Mamy tylko nadzieję, że koncert który zostanie zmontowany na DVD nie będzie ubogi
o kawałek z "flagą" i nas Polaków, chodź było słownie dwoje będzie widać.
I po koncertach...
Znów przyjechaliśmy pod hotel ok 14.00 w czwartek 2001.10.11 i okazało się, że zespół
jest jeszcze w hotelu i zaraz wyjeżdża na lotnisko. Było sporo fanów, skład z
poprzednich dni i trochę nowych twarzy m.in. z modenation.com
Czekaliśmy cierpliwie pod hotelem ale w odległości ok 10 m od głównego wejścia.
Przez drzwi widzieliśmy Andy'ego z walizkami. Bardzo nam zależało by do
nas wyszedł, bo brakowało nam tylko jego autografu i zdjęć z nim.
Kiedy pojawił się w drzwiach robiliśmy zdjęcia, krzyczeliśmy do niego, a On
podszedł do nas i rozdawał nam spokojnie autografy i pozował z nami do zdjęć. Niektóre Francuzki, całował w policzki ;-). Byłem w szoku, kupiłem na mieście
kilka minut wcześniej gazetę depeche MODE które dałem Andy'iemu do
podpisu. Zdziwił się jak mu to pokazałem, zapytał się czy to jeszcze wychodzi? i
czy może wziąć mojego markera, żeby podpisywać innym!!! Bardzo spokojny i
kulturalny gość!!!
Co innego Martin, który wyszedł kilka minut po Andy'm. Pojawił się w
drzwiach i od razu ze swoją walizką na kółkach pędził do samochodu, tak szybko,
że boy hotelowy musiał mu pomóc. Schował się w samochodzie mimo naszych głośnych
prób zaproszenia go. Tylne drzwi limuzyny minivana by otwarte, więc podszedłem
do tyłu z gazetą i masterem, a Martin w tym czasie wysiadł z samochodu i
do nas podszedł!!! podbiegłem do niego i zapytałem się: - Czy może dać mi autograf? - Nie bo musiałbym rozdać wszystkim, a nie mam czasu!!! Macie papierosa???.
Nie mogłem uwierzyć! Martin pyta się nas czy moglibyśmy go poczęstować
fajkiem! Lidzia w tym czasie pstrykała jak nakręcona aż skończył się film. Martin wybrzydzał : - Nie chce Marlboro!!! Nie chce Cameli!!!
Ponieważ ja i Lidzia nie palimy i jesteśmy przeciwnikami tego typu używek, nie
zadowoliliśmy Martin'a ;-( tylko jakiś koleś miał fajki o jakie mu
chodziło, miał satysfakcje w postaci przypalenia Martinowi. Po krótkim
Thanx!Martin odwrócił się i pomaszerował do samochodu, który
po chwili odjechał. Dave wyszedł kilka minut za Martin'em ale z uśmiechami schował się w limuzynie
wraz z Kessler'em. Pomachał nam, pokiwał głową i odjechał. Wszystko co
przeżyliśmy w tym pamiętnym tygodniu zapamiętamy do końca naszych dni.
Już dziś nie możemy się doczekać wydania EXCITER LIVE DVD!!!
Minios
Relacja z koncertów w Paryżu oryginalnie ukazała się w 6
numerze fan-zinu [SHAME].